Kawa i sekatory na tarnogórskiej hołdzie. Akcja dla rzadkich muraw galmanowych

Kawa i sekatory na tarnogórskiej hołdzie. Akcja dla rzadkich muraw galmanowych

Na tarnogórskiej hołdzie kawa ma iść w parze z pracą, a rękawy trzeba będzie podwinąć naprawdę. W trakcie akcji uczestnicy będą usuwać rośliny, które wchodzą na teren cennych muraw galmanowych i zaburzają ich delikatny układ. Organizatorzy stawiają na swobodną atmosferę, ale cel jest bardzo konkretny – utrzymać jeden z najrzadszych przyrodniczych skarbów związanych z przemysłową historią regionu. Obok rozmów i filiżanki kawy pojawią się też specjaliści, którzy wyjaśnią, dlaczego ten fragment hałdy wymaga regularnej opieki.

  • Murawa, która wyrasta tam, gdzie gleba nie wybacza błędów
  • Samosiejki znikną z hałdy, a drewno wróci do obiegu
  • Nad działaniem czuwają przyrodnicy i partnerzy z regionu

Murawa, która wyrasta tam, gdzie gleba nie wybacza błędów

Murawy galmanowe należą do najbardziej niezwykłych siedlisk w okolicy. Powstają na glebach nasyconych metalami ciężkimi, między innymi cynkiem i ołowiem, więc rosną tam gatunki, które potrafią poradzić sobie w warunkach trudnych dla większości roślin. To właśnie dlatego takie zbiorowiska są tak rzadkie i tak ważne dla przyrodników.

W Tarnowskich Górach ten temat ma dodatkowy ciężar, bo chodzi o teren związany z dawnym górnictwem i hutnictwem. Hałda nie jest więc zwykłym pagórkiem porośniętym trawą, ale miejscem, w którym przyroda i przemysłowy ślad historii mocno się przenikają. Każde zachwianie tego układu ma znaczenie.

Największy problem zaczyna się wtedy, gdy na murawę wchodzą rośliny ekspansywne albo inwazyjne. Do tego dochodzi zaśmiecanie, rozjeżdżanie i mechaniczne niszczenie podłoża. Ochrona takiego siedliska nie polega na pozostawieniu go samemu sobie, lecz na stałym utrzymaniu warunków, w których rzadkie gatunki wciąż mają miejsce do życia.

Samosiejki znikną z hałdy, a drewno wróci do obiegu

Podczas akcji organizatorzy planują usuwać niepożądane rośliny zarastające hałdę. Zebrane samosiejki zostaną na miejscu zrębkowane, a więc zamiast zalegać, posłużą dalej w sposób przyjazny środowisku. To prosty zabieg, ale bardzo praktyczny – porządkowanie terenu idzie tu w parze z rozsądnym gospodarowaniem odpadami zielonymi.

Wydarzenie ma też bardziej otwarty, sąsiedzki wymiar. Osoby, które przyjdą pomóc, będą mogły zabrać wykopane rośliny do własnego ogrodu. Organizatorzy zachęcają również, by przynieść własne narzędzia i kubek na kawę, zgodnie z zasadą ograniczania jednorazowych odpadów.

Na liście rzeczy, które warto mieć ze sobą, znalazły się:

  • szpadel,
  • sekator,
  • własny kubek.

Taki zestaw dobrze pokazuje charakter całej akcji. To nie będzie pokazowa ceremonia, tylko realna praca w terenie, połączona z rozmową o przyrodzie, która na co dzień pozostaje mało widoczna, a jest wyjątkowo krucha.

Nad działaniem czuwają przyrodnicy i partnerzy z regionu

Za przedsięwzięciem stoją wspólnie Instytut Biologii, Biotechnologii i Ochrony Środowiska Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach , Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej oraz Remondis Tarnowskie Góry. Ten zestaw partnerów pokazuje, że sprawa nie dotyczy wyłącznie jednego terenu, ale szerszej odpowiedzialności za fragment dziedzictwa przyrodniczego i przemysłowego.

Obecność ekspertów ma być ważną częścią wydarzenia. Uczestnicy dostaną nie tylko okazję do pracy, ale też wiedzę o tym, skąd biorą się murawy galmanowe, dlaczego są tak cenne i czemu ich ochrona wymaga regularnych działań, a nie jednorazowego zrywu. Właśnie w takich miejscach najlepiej widać, że przyroda odziedziczona po przemysłowej przeszłości nie utrzyma się sama.

na podstawie: Urząd Miejski.