Kanał kablowy i tańszy zamiennik - różnica, której nie widać w sklepie

Listwa kablowa z przewodami na ścianie

Przy porządkowaniu kabli w domu albo w biurze wybór wydaje się prosty: dwa wyglądające podobnie produkty różnią się ceną o połowę. Na półce widać tylko kolor i wymiar, a różnice ujawniają się dopiero przy montażu i po kilku latach użytkowania.

Warto je znać, bo w tym przypadku tańszy wariant bywa całkowicie wystarczający, a bywa też zakupem, który trzeba powtórzyć. Decyduje miejsce montażu i to, co ma w środku biec.

Różnica, której nie widać na półce

Pierwsza rzecz to materiał i jego odporność. Tworzywo tańszej klasy żółknie pod wpływem światła i staje się kruche, co przy pokrywie zdejmowanej kilka razy kończy się pęknięciami na krawędziach. W pomieszczeniu bez okien nie ma to znaczenia, w salonie z dużym przeszkleniem ma.

Druga to konstrukcja pokrywy. W lepszych produktach trzyma się ona pewnie i daje się zdjąć bez odkształcania, w tańszych albo spada, albo wymaga podważania. Przy instalacji, do której się wraca, jest to różnica odczuwalna przy każdej zmianie.

Trzecia to wymiary wewnętrzne. Dwa produkty opisane tą samą szerokością mogą mieć różną pojemność użytkową, bo różnią się grubością ścianek i kształtem przekroju. Przy wypełnieniu przewodami okazuje się, że do jednego wejdzie o dwa kable więcej.

Okablowanie teletechniczne obok energetycznego

Najczęstszy błąd przy porządkowaniu kabli polega na wrzuceniu wszystkiego do jednego kanału. Przewody zasilające i teletechniczne prowadzone równolegle na dłuższym odcinku wpływają na siebie, a objawem bywają problemy z siecią, których przyczyny szuka się w urządzeniach.

Rozwiązaniem jest zachowanie odstępu albo zastosowanie kanału z przegrodą, która rozdziela obie instalacje. Dobrze dobrany kanał kablowy ma taką przegrodę w standardzie i kosztuje niewiele więcej niż wersja bez niej.

Jeśli krzyżowanie tras jest nieuniknione, wykonuje się je pod kątem prostym, bo wtedy odcinek równoległy jest najkrótszy. To zasada, która nic nie kosztuje, a rozwiązuje problem w większości instalacji domowych i biurowych.

Ile kabli naprawdę zmieści się w środku

Producenci podają maksymalne wypełnienie, ale w praktyce stosuje się zasadę, żeby nie przekraczać połowy przekroju. Powody są dwa: przewody muszą mieć miejsce na ułożenie bez naprężeń, a kanał wypełniony w całości nie przyjmie już nic przy rozbudowie.

Drugim powodem jest ciepło. Przewody zasilające pracujące blisko siebie grzeją się wzajemnie, co obniża ich dopuszczalną obciążalność. W instalacji domowej rzadko ma to znaczenie, w biurze z wieloma obwodami już tak.

Przy planowaniu warto więc liczyć nie to, co jest dzisiaj, ale to, co dojdzie w ciągu dwóch, trzech lat. Kanał o jeden rozmiar większy kosztuje kilka złotych więcej na metrze, a wymiana całej trasy kilkaset.

Montaż, który wytrzyma zdejmowanie pokrywy

Kanał mocuje się do ściany na kołkach albo na taśmie klejącej. Pierwszy sposób jest trwały i wymaga wiercenia, drugi szybki i sprawdza się tylko na gładkich, czystych powierzchniach, a przy większym obciążeniu odpada wraz z tynkiem.

Rozstaw punktów mocowania dobiera się do ciężaru przewodów. Kanał wypełniony kilkoma przewodami zasilającymi waży zauważalnie i przy zbyt rzadkim mocowaniu odkształca się między punktami, co widać od razu.

Przy narożnikach i zakończeniach używa się kształtek z tej samej serii. Docinanie kanału na styk daje efekt prowizorki, a w narożnikach wewnętrznych i tak nie da się uzyskać estetycznego połączenia bez elementu systemowego.

Osobną kwestią jest estetyka w pomieszczeniu mieszkalnym. Kanał prowadzony wzdłuż listwy przypodłogowej albo pod sufitem jest znacznie mniej widoczny niż ten poprowadzony przez środek ściany, a przy wyborze koloru zbliżonego do wykończenia całość przestaje rzucać się w oczy po kilku dniach.

Gdzie kanał się nie sprawdza

W pomieszczeniach wilgotnych i na zewnątrz stosuje się rozwiązania o odpowiednim stopniu ochrony, a nie zwykłe listwy. Woda dostająca się do środka nie ma którędy odpłynąć i zbiera się przy przewodach.

W miejscach narażonych na uderzenia, jak garaż albo warsztat, sensowniejsze są rozwiązania metalowe albo rury osłonowe. Tworzywo pęka przy uderzeniu, a pęknięty kanał przestaje chronić cokolwiek.

W instalacjach prowadzonych po suficie, przy większej liczbie przewodów, korzysta się z koryt, które przenoszą większe obciążenia i mają wygodniejszy dostęp od góry. To już inna klasa rozwiązań, dobierana do ilości okablowania.

Warto też pomyśleć o dostępie. Kanał poprowadzony za meblami wygląda dobrze do momentu, w którym trzeba dołożyć przewód, a wtedy trzeba odsunąć całą zabudowę. Kilkanaście centymetrów wyżej albo niżej zwykle rozwiązuje ten problem bez straty dla wyglądu.

Zakup i kompletowanie

Przy kompletowaniu warto policzyć nie tylko metry, ale i kształtki: narożniki zewnętrzne i wewnętrzne, zakończenia, trójniki. To one decydują o wyglądzie gotowej instalacji, a ich brak wstrzymuje robotę w połowie.

Trzymanie się jednej serii daje spójne wymiary i kolor, co ma znaczenie przy rozbudowie za rok. Dokupienie brakującego metra z innej partii bywa źródłem różnicy odcienia widocznej na ścianie.

Asortyment tras kablowych i kształtek z podanymi wymiarami wewnętrznymi prowadzi hurtownia Onninen, a zamówienie z jednego miejsca oznacza jedną dostawę. Karty katalogowe znajdziesz na www.onninen.pl.

tarnowskie24_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji