Trzy historyczne procesy i dwa wyroki w tarnogórskim sądzie

Trzy historyczne procesy i dwa wyroki w tarnogórskim sądzie

Na sali rozpraw pojawili się królewicz, marszałek i duchowny oskarżony przez władze PRL. Uczestnicy sądowej rajzy w Tarnowskich Górach wcielili się w ławników, a o winie rozstrzygał zarówno zawodowy sędzia, jak i publiczność. Po procesach przyszedł czas na mniej znaną część gmachu – sądowy areszt.

  • Uczestnicy rajzy zasiedli po obu stronach historycznej wokandy
  • Ksiądz Franciszek Blachnicki na ławie oskarżonych
  • Po rozprawach przyszedł czas na sądowy areszt

Uczestnicy rajzy zasiedli po obu stronach historycznej wokandy

Punktualnie w południe za stołem sędziowskim zasiadł Michał Kotalczyk, sędzia tarnogórskiego sądu. Uczestnicy wydarzenia przyjęli role ławników, a ponieważ grupa była liczna, przed rozpoczęciem rozpraw złożyli uroczyste ślubowanie.

Każdy proces miał podobny przebieg. Oskarżyciel przedstawiał argumenty na rzecz winy, obrońca próbował doprowadzić do uniewinnienia, a następnie zapadały dwa rozstrzygnięcia – jedno wydawał zawodowy sędzia, drugie publiczność występująca w roli przysięgłych. Taka formuła pozwalała nie tylko poznać historyczne spory, lecz także samodzielnie ocenić przedstawione racje.

Pierwsza sprawa dotyczyła ucieczki pruskiego królewicza Fryderyka II spod kurateli ojca, Fryderyka Wilhelma I. Sędzia uznał go za winnego i wymierzył karę roku twierdzy.

Kolejny proces odnosił się do praworządności Przewrotu Majowego. Na sali spotkały się argumenty przypisane Wojciechowi Korfantemu i Józefowi Piłsudskiemu. Oskarżyciel dowodził winy Marszałka, natomiast obrońca wskazywał na historyczną konieczność wydarzeń z 1926 roku. W tym przypadku sędzia orzekł karę piętnastu lat ciężkiego więzienia.

Ksiądz Franciszek Blachnicki na ławie oskarżonych

Trzecia rozprawa przeniosła uczestników do realiów PRL-u. W centrum sprawy znalazł się tarnogórski kapłan, ksiądz Franciszek Blachnicki. Sąd i ławnicy mieli rozważyć, czy działalność duchownego na rzecz wolności sumienia mogła zostać uznana za zdradę stanu – tak przedstawiały ją ówczesne władze.

Historyczne procesy nie były więc wyłącznie wykładem. Uczestnicy aktywnie zabierali głos i mierzyli się z pytaniami, które dotyczyły odpowiedzialności władzy, granic posłuszeństwa oraz oceny wydarzeń z perspektywy różnych stron. Dwa równoległe werdykty pokazywały, jak odmiennie można oceniać te same fakty, gdy zmienia się punkt widzenia.

Po rozprawach przyszedł czas na sądowy areszt

Po zakończeniu obrad grupa zwiedziła sądowy areszt. Podczas przejścia po budynku uczestnicy poznawali również informacje dotyczące architektury i historii gmachu przy ulicy Opolskiej. Dzięki temu rajza objęła nie tylko inscenizowane rozprawy, lecz także przestrzenie, które na co dzień pozostają niedostępne dla większości osób.

Michał Kotalczyk zauważył z uśmiechem, że tarnogórski sąd prawdopodobnie nigdy wcześniej nie gościł na jednej sali rozpraw tak licznej grupy. Wydarzenie połączyło zwiedzanie z udziałem w procesach, a historyczne postacie i spory zostały przedstawione w formie, która wymagała od uczestników własnej oceny, a nie tylko wysłuchania gotowej opowieści.

na podstawie: UM Tarnowskie Góry.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji