Sekundy po wybuchu gazu w Nakle Śląskim zdecydowały o wszystkim

1 min czytania
Sekundy po wybuchu gazu w Nakle Śląskim zdecydowały o wszystkim

FOT. Policja Tarnowskie Góry

W sobotę, chwilę przed 14.00, w domu przy ul. Wąskiej w Nakle Śląskim eksplodował ulatniający się gaz z butli. W środku był 60-letni właściciel, który po wybuchu trafił do szpitala. Zanim na miejscu pojawiły się służby, do budynku weszli sąsiedzi i odcięli źródło zagrożenia.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w domu jednorodzinnym, gdzie według wstępnych ustaleń doszło do wybuchu gazu. Na miejsce skierowano policjantów, ratowników medycznych i strażaków. Sytuacja wyglądała groźnie, bo eksplozja nastąpiła w chwili, gdy 60-latek przebywał w domu sam.

Jak ustalili policjanci z Radzionkowa, pomoc przyszła błyskawicznie z najbliższego sąsiedztwa. Krewny poszkodowanego, który mieszka obok, usłyszał huk i razem z innym mężczyzną wszedł do budynku. Obaj zakręcili ulatniający się gaz, wynieśli rannego 60-latka i udzielili mu pierwszej pomocy. Potem powiadomili służby.

Mężczyzna trafił do szpitala. Na miejscu pojawili się także przedstawiciele energetyki, gazownictwa i nadzoru budowlanego. Po zakończeniu ich czynności do domu weszli policjanci wspólnie z biegłym z zakresu pożarnictwa. Zabezpieczyli niezbędne materiały, by ustalić dokładny przebieg i okoliczności wybuchu.

To była akcja, w której o wszystkim zadecydowały sekundy - i postawa dwóch ludzi, którzy nie uciekli od zagrożenia, tylko weszli prosto w niebezpieczny dom.

na podstawie: KPP w Tarnowskich Górach.

Autor: krystian