Najpierw ukradł rower, potem przyjechał go oddać - zaskakujący finał sprawy

2 min czytania
Najpierw ukradł rower, potem przyjechał go oddać - zaskakujący finał sprawy

Mężczyzna pojawił się na komisariacie z rowerem, który wcześniej zabrał spod bloku przy ulicy Wyspiańskiego. Policja zabezpieczyła nagrania z kamer, a sprawa trafi do sądu.

Jak podaje Policja:

“Policjanci z referatu ds. wykroczeń tarnogórskiej komendy ustalili, kto stoi za kradzieżą roweru, do której doszło w grudniu ubiegłego roku. Teraz sprawcę czekać będzie sprawa w sądzie, gdzie grozić mu może grzywna, a nawet areszt.”

W połowie grudnia spod bloku przy ulicy Wyspiańskiego zginął rower razem z siodełkiem dla dziecka. Nagrania z kamer monitoringu zarejestrowały mężczyznę pakującego rower do pojazdu i odjeżdżającego z miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze z referatu ds. wykroczeń Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach prowadzili czynności identyfikacyjne na podstawie tych zapisów.

W kolejnych tygodniach policjanci ustalili personalia sprawcy i nawiązali kontakt telefoniczny. W zeszłym tygodniu na komisariacie zjawił się 52-letni mieszkaniec Sosnowca z rowerem i przyznał się do zabrania go. Tłumaczył policjantom, że zabrał rower, bo - według niego - wyglądał na porzucony. Rower został zwrócony właścicielce.

Sprawa trafi do sądu - według policji grozić mu może wymierzoną karę w postaci aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Zgodnie z Kodeksem Karnym postępowanie w takich sprawach prowadzi organy ścigania i osądzenie leży w gestii sądu.

Finał z oddaniem skradzionego roweru na komisariat zaskakuje - sprawca wrócił sam, co bardziej zastanawia niż tłumaczenie, że rower wyglądał na porzucony.

na podstawie: Policja Tarnowskie Góry.

Autor: krystian